Pisana historia miodosytnictwa sięga w Polsce blisko 1000 lat. Na świecie wina miodowe wytwarzano jeszcze wcześniej w starożytnej Grecji i Egipcie. Miód był i jest ceniony, jako naturalny produkt o wykwintnych walorach smakowych, a także zdrowotnych. Prawdą jest, że już dawne ludy słowiańskie sposobną skłonność do syconych z miodu trunków miały, ale nie oznacza to, że trunek ten „złote lata” ma już za sobą. Oferowane przeze mnie wino miodowe, o czym nie sposób zapomnieć, powstaje zgodnie z tradycyjnymi, zachowanymi i skrzętnie skrywanymi recepturami. Ale nie o historii, a współczesności tej dziedziny winiarstwa pragnę Państwu opowiedzieć.

 

O miodach słów kilka

Szanowni Państwo!

Pragnę gorąco podziękować za uhonorowanie mojego miodu nagrodą główną: Grand Prix VIII Ogólnopolskiego Konkursu Miodów Pitnych w Parparach. Sukces, w najbardziej prestiżowym konkursie miodosytniczym w Polsce, przyniósł mi wiele satysfakcji.

Gratuluję moim konkurentom i jeszcze raz dziękuję Jury!

Dzisiejszą produkcję cechują ogromne możliwości technologiczne. Z całą pewnością higieny i jakości uzyskiwanego wyrobu mogliby nam dziś pozazdrościć nasi dziadowie. Owa staranność jest gwarantem powstania doskonałego trunku, trunku podarowanego przez naturę, o który ja jedynie dbam. Hołd złożony naturze jest w pełni uzasadniony, bo od nektarowego miodu wszystko się zaczyna. Odpowiedni dobór patoki (tak nazywamy świeży miód w formie płynnej) ma fundamentalny wpływ na smak końcowego wyrobu. Podobnie, jak ilość słońca i deszczu wpływa na wartość winogron, tak natura ma wpływ na rodzaj i proporcję kwitnienia roślin. Toteż rok do roku, skład miodu z tej samej pasieki, z tego samego okresu jest po prostu inny. Reasumując, każdy kolejny rocznik niesie ze sobą wielką niespodziankę, która może, tak jak w analogicznym przypadku win gronowych, przerodzić się w fascynację. No i w końcu musiałem użyć tego słowa – fascynację. Sycenie miodów stało się w moim życiu fascynacją, cyklem, wręcz filozofią bytu. Na co dzień uciekamy od wiru pędzących zdarzeń, szukamy oddechu, nie wytrzymujemy presji czasu i presji pracy. Szukamy w naturalny sposób odskoczni, wyciszenia, chcemy za wszelką cenę się zatrzymać. Miodosytnictwo wyznacza mi taki naturalny rytm, zgodny z naturą i przyrodą. Ta pozorna monotonia stawia mnie w gronie ludzi uprzywilejowanych, którzy mogą się zachwycić życiem i ofiarować ten zachwyt swoim bliskim. Moim marzeniem jest podarować Państwu krople nastroju, która jest efektem mojej pracy, marzeń i ogromnej cierpliwości. Mam nadzieję, że blask słońca zaklęty w moim miodzie udzieli się Państwu w jego balsamicznym i tanecznym smaku.


                                                                                         Wznosząc toast, życzę samych szczęśliwych dni.