Dzisiejszą produkcję cechują ogromne możliwości technologiczne. Z całą pewnością higieny i jakości uzyskiwanego wyrobu mogliby nam dziś pozazdrościć nasi dziadowie. Owa staranność jest gwarantem powstania doskonałego trunku, trunku podarowanego przez naturę, o który ja jedynie dbam. Hołd złożony naturze jest w pełni uzasadniony, bo od nektarowego miodu wszystko się zaczyna. Odpowiedni dobór patoki (tak nazywamy świeży miód w formie płynnej) ma fundamentalny wpływ na smak końcowego wyrobu. Podobnie, jak ilość słońca i deszczu wpływa na wartość winogron, tak natura ma wpływ na rodzaj i proporcję kwitnienia roślin. Toteż rok do roku, skład miodu z tej samej pasieki, z tego samego okresu jest po prostu inny. Reasumując, każdy kolejny rocznik niesie ze sobą wielką niespodziankę, która może, tak jak w analogicznym przypadku win gronowych, przerodzić się w fascynację. No i w końcu musiałem użyć tego słowa – fascynację. Sycenie miodów stało się w moim życiu fascynacją, cyklem, wręcz filozofią bytu. Na co dzień uciekamy od wiru pędzących zdarzeń, szukamy oddechu, nie wytrzymujemy presji czasu i presji pracy. Szukamy w naturalny sposób odskoczni, wyciszenia, chcemy za wszelką cenę się zatrzymać. Miodosytnictwo wyznacza mi taki naturalny rytm, zgodny z naturą i przyrodą. Ta pozorna monotonia stawia mnie w gronie ludzi uprzywilejowanych, którzy mogą się zachwycić życiem i ofiarować ten zachwyt swoim bliskim. Moim marzeniem jest podarować Państwu krople nastroju, która jest efektem mojej pracy, marzeń i ogromnej cierpliwości. Mam nadzieję, że blask słońca zaklęty w moim miodzie udzieli się Państwu w jego balsamicznym i tanecznym smaku.
Wznosząc toast, życzę samych szczęśliwych dni.